Pewnego dnia do sklepu zawitała młoda programistka, Maja. Zauważyła, że Julian spędza godziny na szukaniu konkretnych tytułów dla gości.– Panie Julianie – powiedziała – Pana sklep potrzebuje cyfrowego serca. Zróbmy stronę internetową z prawdziwym .
Czy chciałbyś, abym rozwinął ten tekst o optymalizacji wyszukiwarki, czy skupić się na innej formie literackiej ?
Julian początkowo kręcił nosem, ale Maja szybko zabrała się do pracy. Stworzyła prosty portal, w którym każdy przedmiot miał swoje miejsce. Kluczem nie był jednak sam katalog, ale , który działał jak magiczna różdżka.
Efekt był natychmiastowy. Ludzie z całego kraju zaczęli odwiedzać stronę. Zamiast błądzić między półkami, wpisywali: „mapa z XVIII wieku” i w sekundę widzieli wynik. Julian nie musiał już biegać po drabinie – wiedział dokładnie, co ma i gdzie to leży.
„Wyszukiwanie w witrynie” stało się pomostem między zakurzonymi regałami a nowoczesnym światem. Pan Julian zrozumiał, że w dobie nadmiaru informacji, jest ważniejsze niż samo posiadanie.